Howto – Rower miejski

Dylemat. Co wybrać do miasta, gdy wybieramy rower „z półki”. Pojawia się bardzo wiele pytań. Odpowiedź także nie jest jedna. Przede wszystkim trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie jak i po co chcemy się poruszać po mieście. Musimy dowiedzieć się czy rowerem będziemy dojeżdżać do pracy, skakać po krawężnikach czy też szybko śmigać po ulicy.

Wół roboczy.
Czyli rower do dojazdu do pracy i po zakupy. Jeżeli decydujemy się, aby rower był naszym codziennym środkiem transportu, ten typ roweru jest najlepszym wyborem. A jaki typ się pod nim kryje? Zwykle rower określany jako miejski lub trekingowy.

Przede wszystkim musimy postawić na wygodę podróżowania w każdych warunkach, a nie na szybkość. Rower przede wszystkim musi posiadać bagażnik pod sakwy. Wożenie ładunku w plecaku jest bardzo złym pomysłem, jeżeli chcemy jeździć do pracy codziennie – przerabiałem już ten temat – nie polecam. Nasz pojazd musi posiadać błotniki, gdyż raczej jest pewne, że co jakiś czas trafi nam się wracać w deszczu lub tuż po deszczu. Brak pełnych błotników spowoduje, że wszystko to, co jest na ulicy znajdzie się za chwilę na twarzy i na plecach.

Raczej jako pewnik możemy też przyjąć, że zdarzy nam się wracać wieczorem lub po zmroku – zatem dynamo w piaście obowiązkowe. Zaletą tego dynama jest także to, że w sumie możemy używać oświetlenia całą dobę. Dlaczego preferujemy dynamo w piaście? Wbrew powszechnym opiniom nie jest ono bezoporowe, ale po prostu znacznie wygodniejsze w użyciu. Dynamo klasyczne (tzw butelkowe) musi być napędzane. Albo napędza je opona, albo – o zgrozo – obręcz. Widziałem takie rozwiązanie. Zwykle jest słyszalne, czasem nawet głośne. Powoduje nadmierne zużycie opony i jest mniej sprawne. Stosowane jest w bardzo tanich rowerach, zwykle w cenie poniżej 1000 PLN.

Napęd, czyli po prostu ilość biegów. Rowery typowe miejskie wyposażone są bardzo często w piastę ze zintegrowanymi biegami. Do niezbyt częstej jazdy wystarczy piasta 3-biegowa. Dużo lepszym rozwiązaniem będzie jednak piasta 7- 8-biegowa. Rower trekingowy to zwykle napęd 3×8 lub 3×9. Rekomenduję jednak napęd 3×9 czy nawet 3×10. Podczas codziennej jazdy bardzo cenną rzeczą jest możliwość doboru kadencji (szybkości kręcenia korbą). Taką możliwość dają tylko napędy z większą liczbą biegów.

Amortyzator nie jest konieczny, aczkolwiek dobrze jak się pojawia. Często nawierzchnia ulic, ścieżek i chodników pozostawia wiele do życzenia. Ochroni on przednie koło przed uderzeniami a i nasze ręce będą się wtedy czuć bardziej komfortowo.

Jeżeli decydujemy się na rower trekingowy, to rekomenduję hamulce tarczowe. Są bardziej sprawne niż jakiekolwiek inne hamulce oraz bardziej odporne na warunki atmosferyczne. Niestety producenci niechętnie umieszczają hamulce tarczowe w tanich rowerach trekingowych. W rowerach miejskich zwykle takiego wyboru nie mamy. W mieszczuchach producenci instalują często hamulce rolkowe (ciekawe rozwiązanie), V-brake czy torpedo. Zupełnie wystarczają do niespiesznej jazdy.

Jako wół roboczy może także służyć rower typu holenderskiego. Zaletą tego roweru jest to, że bardzo często ma pełną osłonę napędu. Jeżeli jest dobrze zrobiona, napęd jest praktycznie bezobsługowy.

rower-holenderski-classique-14715148Rower raczej w stylu tetro, stalowa rama, często pojedynczy bieg. Jest duży, bardzo mocno gięta kierownica. Opanowanie roweru tego typu wymaga dłuższej chwili.

Makrokesz.
Jest grupa rowerów, która jest dość często widywana na miejskich ścieżkach. Można je określić jako rower budżetowy, komunijny, marketowy. Ceny tych rowerów są skrajnie niskie, bo po prostu takie mają być.

Od tych rowerów nie możemy wymagać ani trwałości przez lata, ani szczególnie dużej wygody. Jedyne co ten rower nam daje, to że przejedziemy z punktu A do punktu B i jest duża szansa, że się nie rozpadnie. Taki rower można zostawić pod sklepem czy pracą przypięty na byle jaką linkę i jest bardzo duża szansa, że nikt się niego nie połaszczy, szczególnie jeżeli rower nosi znamiona intensywnej eksploatacji. Jest to przede wszystkim rower „złodziejobezpieczny”. W razie gdyby zginął, strata będzie stosunkowo nieduża, czy też wręcz znikoma. Gdy będzie padał na niego deszcz przez 8 godzin też szczególnie serce nie boli.

Rowery tego typu to w głównej mierze rowery „mtb” na kołach 26″ oraz rowery miejsko-trekingowe. W tym dziale zaczynają się pojawiać już rowery szosowe oraz „mtb” na kole 29″. Kupując ten rower musimy się liczyć z faktem iż ryzyko awarii jest spore – np pęknięta oś, odpadający pedał. Jednak coś za coś. Zostawiamy rower pod oknem i zapominamy o problemie.

Street runner.
Street runner czyli rower do szybkiego przemieszczania się z punktu A do punktu B. Przede wszystkim ważne, aby rower był stosunkowo lekki. Ten warunek spełniają rowery klasy „urban”. To takie rowery crossowe ze sztywnym widelcem. Dzięki temu rower jest lżejszy.

W takich rowerach ogumienie zwykle dostosowane jest do poruszania się po nawierzchniach utwardzonych. Producent też zwykle bierze pod uwagę, że nawierzchnia „rowerowa” nie zawsze jest równa, zatem opony są wyraźnie szersze niż w rowerach szosowych.

Do szybkiego poruszania się po mieście nadaje się też rower fitness. Tutaj jednak muszę poczynić pewną uwagę. Różni producenci różnie rozumieją rower fitness. Niektórzy rozumieją pod tym pojęciem crossa na sztywnym widelcu, niektórzy pod tym pojęciem rozumieją rower szosowy z prostą kierownicą. Właściwa interpretacja to rower szosowy z prostą kierownicą. Ma to swoje implikacje w postaci kół. Nie rzadko są to oponki 700×23, czyli typowa szosówka, która zupełnie nie nadaje się na miasto. Koła należy nabijać do wysokich ciśnień, przez co amortyzacja jest znikoma. Gdyby tego było jeszcze mało, takie koło bardzo nie lubi wszelkich nierówności. Betonowa kostka jest problematyczna. Te same ograniczenia dotyczą roweru szosowego. Do tego dochodzi jeszcze baranek. Złożona pozycja jest średnio bezpieczna, gdy trzeba obserwować to, co dzieje się dookoła.

Opcje transportowe dla takiego roweru? Co najwyżej przeciętne. Pozostaje jedynie plecak, skoro zależy nam na szybkości. Okrojenie z komponentów to także brak oświetlenia i brak błotników. Zgodnie z prawem oświetlenie jest wymagane, więc musimy sobie rower doinwestować. Z błotnikami? Cóż. Albo kupujemy plastikowe, które niestety nie chronią tak dobrze jak pełne, albo decydujemy się na to, że nie będzie zbyt sucho na na szych plecach.

Street jumper.
To jest najciekawszy przypadek. Rower mtb w zastosowaniu miejskim. Trochę absurdalne, ale bardzo wiele osób na takim rowerze się właśnie porusza i świadomie go wybiera. Moim zdaniem to błąd. Geometria roweru jest ściśle sportowa i jest daleka od wygodnego podróżowania. Ogumienie zwykle terenowe, bardzo szerokie jak na utwardzone warunki – przez co tracimy. Opony takie zużywają się znacznie szybciej niż typowe opony szosowe. Często na ścieżce widuję ludzi na mtb z oponą Schwalbe Racing R(jakiśtam), który jest już praktycznie łysy. Aż serce boli zajeżdżać taką oponę na asfalcie.

Walory transportowe? Takie same jak w przypadku roweru crossowego czy urban. Jedyną zaletą takiego roweru jest odporność na różnego rodzaju nierówności. Taki rower wytrzyma zjeżdżanie z krawężników. Wystająca kostka mu nie straszna. Zimą opona terenowa, nawet bez kolców daje sobie radę znacznie lepiej niż opona szosowa czy crossowa. Jeżeli ktoś ba bardzo wyboiste ulice to być może jest to wybór właściwy – ale osobiście nie jestem do końca przekonany. Raczej dla osób chcących jeździć bardzo agresywnie.

Z moich obserwacji wynika, że oprócz rowerów wspomnianych powyżej pojawiają się rowery różnej maści: cruiser’y, szosy retro i ostre koła. Da się? Da. Nie będę podejmował tematu jazdy rekreacyjnej, bo dla każdego będzie to zupełnie coś innego. Każdy wybiera rower taki, jaki mu się podoba. Na weekendową przejażdżkę nad Wisłą da się pojechać czymkolwiek, co zapewnia minimum komfortu. Byle by cieszył nasze oko i odpowiadał naszym preferencjom. Oto moje propozycje, w zależności od preferencji:

  • niespieszna jazda rekreacyjna: miejski, trekingowy, holender
  • szybka jazda: cross, urban, przełaj
  • jazda agresywna: mtb
  • bulwarowy lans: cruiser, ostre koło, rower retro (holender, szosa)

Do pracy de facto można jechać na wszystkim co ma dwa koła i się toczy… Transportowo rowerem poruszam się już trzeci sezon. Z moich obserwacji wynika, że te nietypowe rowery najpóźniej zaczynają sezon oraz jako pierwsze go kończą. Zostają głównie rowery przystosowane do jazdy miejskiej, czyli modyfikowane crossy, mtb oraz rowery trekingowe.

Do tej pory nie mówiliśmy o cenie i klasie roweru jaki wybrać do miejskiej dżungli. Na rower transportowy czy rekreacyjny raczej nie opłaca się wydawać więcej niż 2500 PLN (zwykle jest to tuż poniżej 2000 PLN). Osprzęt klasy Shimano Acera czy Alivio w zupełności wystarcza. Nie ważne czy jest to rower miejski, trekingowy czy cross.

Na a rower do dynamicznej jazdy wypada wydać trochę więcej, gdyż cenna jest precyzja i niezawodność przełączania przełożeń, a tą gwarantują jedynie grupy wyższych klas. Oczywiście nie należy przesadzać i kupować roweru full Shimano XT bo wydamy na niego krocie, a w mieście nie wykorzystamy tego, co grupa daje. Należy pamiętać, że krzywa wzrostu trwałości osprzętu vs cena w pewnym momencie się przełamuje. Jeżeli ktoś oczekuje od aluminiowej korby (szczególnie małych blatów) większej trwałości niż od ordynarnej stali to może się zawieść. Aluminiowy blat 22T można zajechać w przeciągu 2-3 miesięcy i nie trzeba się szczególnie starać. Powinniśmy się poruszać w obrębie grup Shimano od Alivio do SLX (w przypadku SRAM odpowiednikiem jest X-3 oraz X-7). Przedział cenowy, gdzie znajdziemy dobry rower to 2500-3500 PLN.

Temat roweru do lansu – tutaj raczej nie ma zaskoczenia. Wydajemy tyle, ile się tylko da. Musi być to rower ładny, markowy i przede wszystkim drogi. W przypadku roweru sportowego minimalny próg 4000 PLN. W przypadku rowerów retro dużo ważniejsze jest, aby rower był znanej marki i w dobrym stanie. Z tym jest różnie. Można kupić tanio używkę, lub nówkę ale z właściwym logo. Czasami wręcz odwrotnie. Im mniej znana marka, tym lepiej.

4 odpowiedzi na Howto – Rower miejski

  1. biketopia pisze:

    Bardzo fajny blog 🙂 Podziwiam za chęci i w kwestii rowerów miejskich to mogę jeszcze polecić rowery marki cream.

  2. Grzesiek pisze:

    Cześć! Najlepiej mieć 5 rowerów ( ja tak mam) i życie jest piękne i fajnie urozmaicone rowerowo. 1.Na samochód lub w pociąg i w górki: Lekki MTB na kołach 26 bo jednak łatwiej go wtedy transportować. 2. Na piwko lub soczek do pobliskiego miasteczka wypoczynkowego; w te i z powrotem: KOLARKA. 3. Na kilkudniowe lub kilkutygodniowe wypady: TURYSTYK z wygodnym siodłem, chwytami, z możliwością zmiany pozycji rąk i tułowia i na mocnych kołach i piastach i 4. MIESZCZUCH z pozycją tułowia wyprostowaną, aby można było obserwować ciągle ruch miejski co by nie wpakować sie pod coś. A jeśli robisz nim często zakupy i wieziesz w koszyku to w takim za 300 pln z supermarketu po jednym sezonie wywali łożyskowanie i zetrze bieżnie. 5. Do przewozu ciężkich towarów a także dwójki dzieci: CARGO. Samochodu nie mam. Pożyczam jak trzeba od ojca albo z wypożyczalni. Pozrdowił!

  3. Jarzębinowe pisze:

    Rowery miejskie to naprawdę rewelacyjne rozwiązanie. Problemy zaczynają się jednak po pewnym czasie gdy serwis coraz bardziej niedomaga. Użytkownicy w naszym pięknym kraju również nie pomagają w zachowaniu sprawności sprzętu i po prostu o niego nie dbają.

    • mklos1 pisze:

      Przestałem patrzeć na rowery, jako obiekt kultu, a zacząłem je traktować jak przedmiot. Przy mojej eksploatacji roweru, ciągły serwis stał się problemem (organizacyjno-czasowym), więc przestałem serwisować. Ograniczam się jedynie do niezbędnego minimum. Taka eksploatacja kosztuje więcej, bo koło rowerowe ma żywotność zmniejszoną o połowę (może nawet więcej), ale wydaje mi się, że na wydatek kilkuset PLN rocznie (gdybym przeliczył, to pewnie tyle by wyszło), jeżdżę góra 1,5 miesiąca samochodem (koszt samego paliwa, bez amortyzacji pozostałych części i płynów).

      Rower stoi 24/365 na powietrzu, myję myjką ciśnieniową jak leci (nie oszczędzam niczego). Piasty smaruję jak się tego domagają. Jak pedały zaczynają porządnie strzelać to je wymieniam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.