Moja historia opon

Dunlop-logoDlaczego inicjałem dzisiejszego wpisu jest logo firmy Dunlop? Powód jest prosty. W 1888 roku Irlandczyk John Boyd Dunlop opatentował wynalezioną wcześniej pneumatyczną oponę rowerową (1845 rok, R. W. Thomson) i po założeniu rok później Pneumatic Tyre and Booth Cycle Agency rozpoczął produkcję na skalę przemysłową. Firma Dunlop nie produkuje już opon rowerowych, skoncentrowana jest na rynku samochodowym i motocyklowym.
W zeszłym tygodniu zmieniłem opony rowerowe na „zimowe” i zabezpieczyłem na czas przechowywania. Teraz opony leżą sobie grzecznie na szafie i lśnią piękną czernią, niczym logo Dunlopa. W związku z tym postanowiłem prześledzić moją rowerową historię oponiarską.

Pierwszych opon, których używałem, nie będę szczególnie uwzględniał w mojej opowieści, mimo że przeszły ze mną wiele. Były to klasyczne opony od składaka typu Wigry 3. Zużyłem dwie. Jedną przetarłem do takiego stopnia, że jeździłem nie tylko na oplocie, ale wprost na dętce, co pewnego dnia podczas hamowania zaowocowało głośnym hukiem. Drugą traktowałem tak samo, ale nie zdążyłem jej zużyć, gdyż pojawił się pierwszy makrokesz (wtedy szumnie nazywany rowerem górskim).

187472915_2_644x461_opony-debica-tygrys-26x-19-dodaj-zdjeciaRower marki Romet Giewont. Dla tych, którzy nie mogą pamiętać lat 90-tych powiem, że wtedy były dwa zakłady Romet produkujące rowery. Jeden w Bydgoszczy (np. Romet Canyon), drugi w Kowalewie. Ten z Kowalewa był mniej rozpoznawalny. Ciekawostka była taka, że produkcja się nieco różniła, mimo że wszystko w obrębie tej samej firmy (chyba). Ale cóż. Takie czasy były. Zakłady w Bydgoszczy przestały istnieć w 1998 roku.
Wracając do opon. Model Tygrys marki Dębica. Profil kwadrat, szerokość chyba 1.9″. Mieszanka dość miękka, ale nie aż tak. Na asfalcie jeździłem oszczędnie. Starczyło to ma około 5-6 tyś km. Środkowy bieżnik na tylnej oponie jest łysy. Opona bardzo dobrze trzymała w zakrętach ze względu na boczne klocki. Poważna wada – duże opory toczenia.

W 2001 roku przyszedł czas na nowy rower. Kross Grand Voyage. Niby rower trekingowy, ale wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach raczej zaliczyłbym go do uzbrojonego crossa niż trekingówki. Voyage był uzbrojony w stosunkowo wąskie (1.4″) Dębica Waran.

waranSemi slick crossowy. Bardzo dobra opona. Chyba jedna z lepszych, którą posiadałem. Na niej ustaliłem bezwzględny rekord prędkości (72 km/h), którego do tej pory nie udało mi się pobić. Przejechałem na niej nawet kilka szlaków w KPN. Bez problemu można było łapać zakręty w ostrym przechyle, bo klocki boczne trzymały ją. Bardzo trwała mieszanka, mimo że wszelkie produkty Dębicy (także samochodowe), które posiadałem były miękkie. Po około 6 tyś km wciąż nadają się do jazdy.
Zarówno jedna jak i druga guma mają już swoje lata. Prawdopodobnie na obu da się jeszcze jeździć, bez szczególnych obaw o pęknięcie, ale nigdy nic nie wiadomo.

Lata 2005-2011 to przerwa w rowerowaniu. Potem pojawia się nowy rower i druga opona turystyczna. Tym razem firma uznana Schwalbe. Model Silento, szerokość 1.75″.

silento

Bardzo fajna oponka. Troszkę inny profil niż dębicki Waran, bardziej okrągła, ale nie można jej niczego zarzucić. Przy wyższym ciśnieniu bardzo ładnie sunęła po szosie, przy niższym trzymała się w terenie w wystarczającym stopniu. Wszystko było świetnie, prawdopodobnie wytrzymałaby do dziś, jednak po zimowaniu na balkonie, wokół klocków bocznych pojawiły się spękania, które zaczęły się powiększać. Nie wiem jak bardzo ma to wpływ na bezpieczeństwo jazdy, prawdopodobnie to tylko popękana powierzchnia, więc opona jest bezpieczna, ale stwierdziłem, że nabędę nową.

Pozostałem przy Schwalbe. Kupiłem model Marathon Dureme. Niezwykle trwała mieszanka. Po 5 tyś km praktycznie niezauważalne ślady zużycia.

duremeWyraźnie szybsza opona niż Silento. Minimalne ciśnienie do jakiego trzeba było je napompować to 40 PSI. Ja jeździłem na bardzo wysokim, 70 a czasami nawet 90 PSI (przekraczając nominalne ciśnienie). Niestety. Podobnie jak w przypadku Silento na jedej z gum po zimowaniu pojawiło się pęknięcie w okolicy drutu. Pęknięcie jest jedynie powierzchniowe, więc można je zaniedbać. Schwalbe już nie produkuje modelu Dureme. W zeszłym roku w katalogu był jeszcze model Dureme T przeznaczony do rowerów typu tandem, ale i ten został wycofany z oficjalnej oferty. Wydaje mi się, że chyba przesadzili z trwałością mieszanki i model stał się nierentowny – bo był zbyt trwały.

Jazda na wysokim ciśnieniu sprawiała, że koło obrywało dość mocno. Dlatego postanowiłem zmienić koncept i spróbować opony balonowej. Znów zostałem przy Schwalbe. Model Big Apple Plus w rozmiarze 2.0″.

To chyba najcięższa opona turystyczna na rynku. Waży ponad 1kg. Zalety takiego rozwiązania? Tak. Na oponie da się bez problemu jechać przy bardzo niskim ciśnieniu, typu 20 PSI. Co to jest 20 PSI? To ciśnienie przy, którym mając inne opony turystyczne jedziemy już na obręczy a nie oponie. Big Apple zapewnia niespotykaną amortyzację. Przy niskim ciśnieniu małe nierówności wybierane są równie dobrze jak przez powietrzny amortyzator dobrej klasy. Niestety jest to okupione sporymi oporami toczenia. No cóż. Coś za coś. Po ponad roku doświadczeń i różnych warunków pogodowych stwierdzam też inny mankament. Opona stanowczo nie nadaje się do agresywnej jazdy i to nie ze względu na masę, tylko na bieżnik i mieszankę. Mieszanka jest stosunkowo twarda, opona owalna. W zakrętach opona nie bardzo ma się na czym oprzeć i na śliskich nawierzchniach koło potrafi uciec. Jest to stosunkowo niebezpieczne.
Ale dlaczego opcja Plus, która dodaje masę? Opony Schwalbe z opcją Plus posiadają dodatkowy wkład.

Schwalbe-Marathon-Plus-Cross-SectionPowyższy przekrój pokazuje ogólną budowę opony. 1 – bieżnik, 2 – wkładka antyprzebiciowa, 3 – oplot, 4 – druciany lub kevlarowy rdzeń. W opcji Plus wchodzi właśnie o pozycję 2. Dzięki tej wkładce dętka jest dodatkowo chroniona. Szczerze? Przebicia czoła opony zdarzyły mi się ze dwa razy w rowerowym życiu. Nie mniej jednak jedno z nich było bardzo przykre, gdyż miało miejsce 15 km od domu, a ja nie miałem zapasu. Kenda wkładkę antyprzebiciową oznacza jako K-Shield, Continental tak samo jak Schwalbe – Plus.

Równolegle w używam także opon terenowych. Schwalbe Smart Sam można uznać jako flagowy model tej firmy, jeżeli chodzi o opony terenowe ogólnego przeznaczenia.

smart_samTą oponę posiadam w dwóch rozmiarach. 26×2.1″ do roweru MTB, 28×1.6″ jako zimową opcję dla roweru trekingowego. Rzeczywiście oponka jest ogólnego przeznaczenia. Bardzo dobrze daje sobie radę na asfalcie (chyba najtrwalsza pod tym względem ze stajni Schwalbe) i w lekkim terenie. Jej węższa wersja już pod względem trwałości na asfalcie jest trochę gorsza. Bieżnik płytszy. Po krótkim zimowym sezonie widzę na tylnej oponie wyraźne ślady zużycia. No cóż. Trwała – nie trwała, ale to opona terenowa, więc fajerwerków na asfalcie nie ma co oczekiwać.

Nawet na nizinach są miejsca i momenty, gdzie Smart Sam sobie nie radzi. Wyjechałem sobie na przejażdżkę pewnego dnia przedwiośnia, gdy śniegi zaczęły już puszczać. Na odcinku 400m zaliczyłbym 3 razy glebę, gdyż Smart Sam nie radziły sobie zupełnie w takim śniegu. Dlatego z myślą o zimie nabyłem szeroką oponę.

nevegalKenda Nevegal. Rozmiar 2.4″ w wersji zwijanej. Opona typowo w ciężki teren. Zdradza wszelkie cechy opony, która powinna radzić sobie w błocie. Szeroko rozstawione klocki, głęboki bieżnik. Wypróbowałem ją zimą. Przejechałem przez praktycznie wszystko, co napotkałem. Ale nawet ta opona nie radziła sobie na sypkim śniegu – na to chyba lekarstwa nie ma. Opona nadaje się jedynie w teren. Jak ktoś ma pomysł, że będzie jeździł 50-50% to jest to zły pomysł. Opona ma potworne opory toczenia oraz huczy niesamowicie.

I na koniec mam jeszcze fitness’a własnej konstrukcji, który jeździ na podstawowym modelu Schwalbe Lugano.

luganoMiękka oponka, dobrze trzyma się drogi. Zebrała już z ulicy sporo syfu, nie mniej jednak nie złapałem jeszcze ani jednej gumy. Nie jestem w stanie powiedzieć jak opona zachowuje się na mokrej nawierzchni, gdyż jeszcze takie warunki mnie nie zastały. Na fitnessie jeżdżę stricte rekreacyjnie i unikam kiepskich warunków pogodowych.

Sezon niby się nie skończył, ale myślę o przyszłym roku i projekcie TrekNiner. Kupiłem jakiś czas temu Kenda Small Block Eight. Nie wiem, czy będą one nadawały się na oponę ogólnego przeznaczenia – pewnie nie. Prawdopodobnie do TrekNiner’a pójdzie przekładka Schwalbe Big Apple, jako opony codziennego użytku.

I na koniec jeden ciekawy parametr, na który od jakiegoś czasu zacząłem zwracać uwagę, który może mieć wpływ na komfort jazdy. Tajemnicze TPI. Jest to liczba wątków w tkaninie oplotu przypadająca na jeden cal (threads per inch). Niżna wartość TPI oznacza grubsze włókna, sztywniejszy oplot. Wysoka wartość to bardziej delikatna tkanina oplotu. Ma to wpływ na komfort jazdy oraz podatność na przebicie. Delikatny oplot łatwiej jest przebić, ale zapewnia on wyższy komfort jazdy. Opony wyższym TPI są zwykle droższe i potrzebują wyższego ciśnienia, by zachować kształt.

Jak zawsze zapraszam na
Forum Rowerowe.org

Ten wpis został opublikowany w kategorii Akcesoria i osprzęt. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na Moja historia opon

  1. jakos pisze:

    „Równolegle w używam także opon terenowych. Schwalbe Smart Sam można uznać jako flagowy model tej firmy, jeżeli chodzi o opony terenowe ogólnego przeznaczenia.”
    Flagowy to jest Racing Ralph, przejrzyj tabelki z charakterystyką cech na stronie Schwalbe

    • mklos1 pisze:

      Tak. Jest to flagowy model i bardzo dobrze znany, ale nie jest to opona ogólnego przeznaczenia. Gdy się wykona selekcję w wyszukiwarce względem zastosowania (All Terrain), to modele RR oraz Noby Nick „wylatują” z zestawienia.

      • jakos pisze:

        NIE zdecydowanie to nie jest model flagowy, zarowno ze wzgledu na wielkosc sprzedazy jaki i na zastosowane technologie… mylisz pojecia…

        • mklos1 pisze:

          Zgodzę, że w odniesieniu do całej grupy opon terenowych modelem flagowym Smart Sam nie będzie i użycie tego określenia z pewnością będzie błędem. Jednak zawężając grupę do opon na każdą okazję, uważam, że z działu „terenowe” lepszej niż Smart Sam od Schwalbe nie ma. A przecież o takiej grupie wyraźnie pisałem.
          Można spierać się do woli. Parametry, technologie i wielkość sprzedaży.. Racing Ralph nie jest oponą ogólnego przeznaczenia, więc nie wiem z jakiego tytułu należałoby ją uwzględniać. Na asfalcie jej trwałość jest wątpliwa, podczas gdy Smart Sam na tym odcinku broni się bardzo dobrze.

  2. Tofi pisze:

    „Firma Dunlop nie produkuje już opon rowerowych, skoncentrowana jest na rynku samochodowym i motocyklowym.”
    Mimo to w sieci sport direct można kupić rowery z marką Dunlop na ramie, Oraz odzież rowerową, również z logo tej firmy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.